Są miejsca w Chorwacji, które można zobaczyć z drogi, z samochodu, z tarasu hotelu. I są takie, które istnieją naprawdę dopiero wtedy, kiedy podpływasz do nich od strony morza. Zatoki, o których piszemy w tym tekście, należą do tej drugiej kategorii. Nie ma do nich asfaltu, nie ma parkingu, jest tylko woda, skała i cisza, którą słychać dopiero, kiedy wyłączysz silnik i zostaniesz na kotwicy.
Wybraliśmy cztery miejsca z trasy Croatia 2026, które najlepiej pokazują, dlaczego katamaran daje inny dostęp do wybrzeża niż jakikolwiek inny sposób podróżowania. Nie chodzi o listę atrakcji do odhaczenia, tylko o cztery różne charaktery zatoki: jedną cichą, jedną znaną z widoku, jedną ukrytą i jedną blisko historycznego miasta.
Wyspy Pakleńskie i Palmižana
Tuż przy Hvarze leży archipelag małych wysepek znany jako Pakleni Islands. To miejsce, w którym woda ma ten typowy adriatycki kolor, przejrzysty turkus przechodzący w głęboki granat, a sosnowy las schodzi prawie do samej linii brzegu. Palmižana, jedna z wysp archipelagu, jest znana z ogrodów botanicznych zasadzonych przez rodzinę, która zaczęła je uprawiać ponad sto lat temu, i z małych zatoczek, gdzie można zakotwiczyć na godzinę albo na całe popołudnie.
To miejsce, w którym najlepiej widać, dlaczego katamaran jest lepszym sposobem na zobaczenie Chorwacji niż samochód. Wyspy Pakleńskie leżą tak blisko Hvaru, że z pokładu widać oba miejsca w ciągu jednego popołudnia, ale dostać się tu bez własnej łodzi jest znacznie trudniej.
Zatoczek w archipelagu Pakleńskim jest znacznie więcej niż tych najbardziej znanych, i dobry sternik wie, że po zatoczce przy Palmižanie warto sprawdzić też mniej oczywiste kotwiczyska po drugiej stronie archipelagu, gdzie latem bywa spokojniej. To jeden z tych fragmentów trasy, gdzie decyzja o miejscu postoju zależy od dnia i pogody, nie od sztywnego planu.
Nečujam na Šolcie
Šolta jest pierwszą wyspą na trasie po wyjściu ze Splitu i od razu pokazuje, jak spokojna potrafi być ta część Adriatyku. Zatoka Nečujam wcina się głęboko w ląd, otoczona wzgórzami porośniętymi sosnami, dzięki czemu woda w środku jest niemal zawsze gładka, nawet kiedy na otwartym morzu wieje. Nazwa zatoki znaczy mniej więcej tyle, co miejsce, gdzie nie słychać wiatru, i to najlepiej opisuje, dlaczego jest to dobre miejsce na pierwszy postój tygodnia.

Lučice na Braču
W drodze powrotnej z Hvaru flota kotwiczy w zatoce Lučice na Braču, jednym z tych miejsc, które turyści podróżujący lądem rzadko odkrywają, bo dojazd samochodem jest długi i niewygodny. Z wody wygląda to zupełnie inaczej: kamieniste zbocza, sosny schodzące do brzegu i mała plaża, do której najwygodniej dopłynąć, a nie dojechać. To dobry przykład na to, że najciekawsze zakątki wybrzeża wcale nie leżą przy głównych drogach.
Zatoki wokół Trogiru i Čiova
Pod koniec tygodnia trasa prowadzi w stronę Trogiru, miasta wpisanego na listę UNESCO, i sąsiadującej z nim wyspy Čiovo. Tutaj krajobraz zmienia charakter: mniej dzikich klifów, więcej kamiennej architektury schodzącej wprost do wody, wąskie kanały między wyspą a lądem stałym. Zatoki wokół Čiova są spokojniejsze i bardziej osłonięte, co czyni je dobrym miejscem na ostatnie kotwiczenie przed powrotem do Splitu.
Trogir sam w sobie jest wart wieczornego spaceru: starówka leży na małej wyspie połączonej mostami z lądem i z Čiovem, a katedra świętego Wawrzyńca widoczna z wody jest jednym z tych punktów, które od razu zapadają w pamięć. To dobre miejsce na spokojne pożegnanie z Adriatykiem, zanim flota rusza w ostatni odcinek do Splitu.
Dlaczego to ma znaczenie dla całej floty
Kiedy na trasie jest dziesięć katamaranów, wybór zatoki na noc nie jest przypadkowy. Sternicy komunikują się między sobą, sprawdzają prognozę na kolejne godziny i decydują wspólnie, które miejsce da najlepszą osłonę i najspokojniejszą noc dla całej floty. To dlatego niektóre zatoki na trasie, jak Nečujam czy Lučice, wracają w programie regularnie: sprawdziły się już wcześniej i dają pewność, zamiast ryzyka.
Co sprawia, że zatoka jest dobra dla floty
- Osłona od wiatru: wąskie wejście i wzgórza wokół, które trzymają wodę spokojną nawet przy silniejszym wietrze na otwartym morzu.
- Głębokość, która pozwala bezpiecznie zakotwiczyć kilkanaście metrów od brzegu bez ryzyka dla stępki.
- Dostęp do brzegu: piaszczysta lub kamienista plaża, do której można dopłynąć małą łódką albo podpłynąć wpław.
- Cisza: brak drogi dojazdowej oznacza brak tłumu, nawet w środku wysokiego sezonu.
- Widok, który zmienia się w zależności od pory dnia, od porannej mgiełki po złote światło tuż przed zachodem.
- Woda na tyle przejrzysta, że nawet z pokładu widać dno kilka metrów w dół, co samo w sobie jest zachętą do skoku.
Najczęstsza reakcja na pierwszą zatokę tygodnia to cisza na pokładzie. Nie dlatego, że nie ma o czym mówić, tylko dlatego, że nikomu się nie chce.
Każda z tych zatok ma swój moment w tygodniu Croatia 2026: Nečujam na początek, Pakleni Islands w środku, Lučice w drodze powrotnej, zatoki wokół Čiova na koniec. Razem tworzą trasę, w której najlepsze widoki nie czekają w przewodniku, tylko za kolejnym cyplem, do którego można dopłynąć tylko jednym sposobem.
To też dobra odpowiedź na pytanie, dlaczego w ogóle warto płynąć katamaranem zamiast jechać samochodem wzdłuż wybrzeża. Droga pokazuje panoramy z góry, z daleka. Woda wpuszcza cię do środka, do zatok, które z lądu w ogóle nie są widoczne, i to jest różnica, którą czuje się dopiero na miejscu, nie na zdjęciu.
Najczęstsze pytania
Tak, są to publiczne wody Adriatyku, ale ich atutem jest to, że najłatwiej dostać się do nich właśnie od strony morza, co katamaran daje bez dodatkowego planowania.
Większość zatok na trasie ma piaszczysty lub kamienisty brzeg dostępny z wody, choć główną atrakcją zawsze jest samo kąpielisko i widok, nie infrastruktura na lądzie.
To zależy od dnia i pogody, zwykle od godziny do kilku godzin, wystarczająco długo, żeby popływać, zejść na ląd i po prostu odpocząć przed kolejnym etapem.


