Kiedy mówimy komuś, że organizujemy tygodniowy rejs flotą katamaranów po Chorwacji, pierwsze pytanie zwykle brzmi: co my tak naprawdę robimy przez siedem dni na wodzie. Odpowiedź jest prostsza, niż się wydaje. Płyniemy od wyspy do wyspy, rzucamy kotwicę w zatokach, do których nie da się dojechać samochodem, i wieczorami spotykamy się na pokładach albo w małych portach. To nie jest wycieczka objazdowa z autokarem i checklistą zabytków. To tydzień, w którym Adriatyk jest głównym bohaterem, a lista miejsc jest tłem.
Split, punkt zero
Croatia 2026 zaczyna się i kończy w Splicie, 26 września i 3 października. To duży port z lotniskiem w pobliżu, więc dojazd na miejsce jest prosty niezależnie od tego, skąd lecisz. Pierwszy dzień to zaokrętowanie: poznanie katamaranu, który będzie domem na tydzień, krótki instruktaż i wyjście na wodę jeszcze tego samego popołudnia. Nie ma sensu tracić dnia w porcie, kiedy morze jest dziesięć minut dalej.
Na każdym z dziesięciu katamaranów floty jest profesjonalny sternik, więc nikt nie musi umieć żeglować, żeby wziąć udział. Twoja rola to być na pokładzie, cieszyć się widokiem i decydować, czy chcesz wskoczyć do wody, czy zostać z kawą w ręku.
Wyspy jedna po drugiej
Trasa prowadzi przez Šoltę z zatoką Nečujam, Brač z portem w Milnie, wyspy Pakleńskie i Hvar ze Stari Gradem, zanim flota zawróci przez Brač i Trogir z powrotem do Splitu. Każdy dzień to inna woda, inne skały, inny kolor morza. To, co łączy te miejsca, to spokój. Nawet kiedy dziesięć katamaranów płynie razem, na wodzie zawsze jest miejsce, żeby poczuć się jak jedyni ludzie w zatoce.

Nečujam na Šolcie to jedna z tych zatok, które robią wrażenie już z wody, zanim jeszcze rzucisz kotwicę. Wyspy Pakleńskie przy Hvarze to z kolei archipelag małych zatoczek, gdzie krystalicznie czysta woda spotyka się z sosnowym lasem schodzącym prawie do brzegu.
Jeśli spojrzeć na tydzień jak na kalendarz, wygląda to mniej więcej tak: pierwszy dzień to Split i zaokrętowanie, drugi to Šolta i Nečujam, trzeci Brač i Milna, czwarty wyspy Pakleńskie, piąty Hvar i Stari Grad, szósty Brač od drugiej strony, w zatoce Lučice, a siódmy droga powrotna przez Trogir do Splitu. Kolejność dni może się nieznacznie zmieniać w zależności od pogody, bo to sternicy każdego katamaranu decydują, gdzie bezpiecznie postawić kotwicę tej konkretnej nocy, ale sama logika trasy zostaje.
Hvar w środku tygodnia
Stari Grad na Hvarze to moment, w którym tempo tygodnia trochę się zmienia. Zamiast tylko zatok i kotwiczyska, dostajesz starówkę wpisaną na listę UNESCO, wąskie kamienne uliczki i wieczorne życie, które na innych wyspach jest znacznie cichsze. To dobry punkt na spacer po lądzie, kolację w restauracji zamiast na pokładzie i poczucie, że tydzień na wodzie ma też swój rozdział miejski.
To też jedyny moment tygodnia, kiedy dziesięć katamaranów floty zbiera się razem w jednym miejscu na dłużej, więc wieczór w Stari Gradzie ma inny charakter niż spokojne kotwiczyska w zatokach. Więcej ludzi, więcej rozmów między załogami różnych łodzi, poczucie, że cała flota naprawdę płynie razem, nie tylko tą samą trasą, ale tym samym tygodniem.
Jak wygląda przeciętny dzień
- Poranek zaczyna się bez pośpiechu: kawa na pokładzie, czasem kąpiel jeszcze przed śniadaniem, jeśli katamaran stoi na kotwicy w spokojnej zatoce.
- Przejście do kolejnego celu trwa zwykle kilka godzin i jest okazją, żeby po prostu być na wodzie, bez telefonu, bez planu na następną godzinę.
- Po południu flota najczęściej dobija do kolejnej wyspy albo kotwiczy w zatoce, gdzie można pływać, nurkować z maską i schodzić na ląd małą łódką.
- Wieczorem katamarany spotykają się w portach albo zatokach, a program zależy od dnia: czasem to kolacja w miasteczku, czasem wspólny wieczór na pokładach.
- Noc spędza się na kotwicy albo przy nabrzeżu, zawsze pod okiem sternika, który zna te wody i wybiera bezpieczne miejsce postoju.
Dla kogo jest ten tydzień
Croatia 2026 to około stu osób na dziesięciu katamaranach, więc to jednocześnie kameralne doświadczenie na własnym pokładzie i duża, żywa flota, która razem przemierza Adriatyk. Dobrze sprawdzi się dla par, które szukają czegoś innego niż standardowy urlop, dla grup znajomych, które chcą spędzić tydzień razem na wodzie, i dla osób, które już znają nasze rejsy po Bałtyku i chcą przeżyć podobny klimat, tylko rozciągnięty na siedem dni i cieplejsze morze.
Dobrze sprawdzi się też dla kogoś, kto nie chce organizować urlopu samodzielnie: nie trzeba szukać hoteli w kolejnych miastach, planować transferów ani rezerwować osobno każdego dnia. Trasa, kotwiczyska i logistyka są już ustalone, a jedyną decyzją, jaką trzeba podjąć wcześniej, jest wybór standardu katamaranu, na którym chcesz spędzić tydzień.
Najczęściej słyszymy jedno: że dopiero na miejscu ludzie rozumieją, jak inny jest rytm dnia, kiedy jedynym planem na popołudnie jest kolejna zatoka.
Co warto wiedzieć zanim się zapiszesz
Cena kajuty dwuosobowej zaczyna się od 7 400 złotych, a pojedyncze miejsce od 3 700 złotych, w zależności od standardu katamaranu: Classic na Lagoon 40, Premium na Lagoon 42, Premium+ na Lagoon 46 i Signature na Lagoon 50. W cenie jest tydzień na wodzie z profesjonalnym sternikiem na każdej jednostce. Poza ceną trzeba samodzielnie zaplanować dojazd do Chorwacji, paliwo, opłaty portowe, wyżywienie i ubezpieczenie. To ważne, żeby budżetować tydzień realistycznie, a nie tylko pod kątem samej kajuty.
Jeśli wolisz zacząć od czegoś krótszego, zanim zdecydujesz się na cały tydzień na Adriatyku, Sunset Cruise po Zatoce Gdańskiej daje bardzo podobny nastrój w skali kilku godzin: zachód słońca nad wodą, spokój i ludzi na pokładzie, którzy chcą po prostu być tu i teraz. To dobry sposób, żeby sprawdzić, jak czujesz się na katamaranie, zanim zdecydujesz się na tydzień na drugim końcu Europy.
Najczęstsze pytania
Nie. Na każdym katamaranie floty jest profesjonalny sternik, który prowadzi jednostkę przez cały tydzień. Twoim zadaniem jest korzystać z rejsu, nie z niego.
Około stu osób na dziesięciu katamaranach, które płyną razem tą samą trasą, ale każdy pokład ma własny rytm i własną grupę.
Dojazd do Chorwacji, paliwo, opłaty portowe, wyżywienie i ubezpieczenie zostają po stronie uczestnika. Cena obejmuje tydzień na wodzie z sternikiem.


